Edukacja od najmłodszych lat – 6 błędów popełnianych przez rodziców

Przyczyną problemów związanych z edukacją małych dzieci bardzo rzadko są one same. Problem tkwi zazwyczaj po tej drugiej stronie – czyli w rodzicach. Sprawdź, jakie błędy najczęściej popełniają rodzice, starając się przekazać wiedzę swoim dzieciom. Jeśli będziesz ich unikać, nauka stanie się dla ciebie i twojego dziecka przyjemnością. I nie rzucam tu słów na wiatr!

– 1 –

Moje dziecko jest jeszcze za małe, by uczyć je czegokolwiek, przecież i tak nie zapamięta…

I nie możesz się bardziej mylić! Faktycznie, pierwsze wspomnienia dzieci potrafią przywołać najwcześniej około trzeciego roku życia. Nie oznacza to jednak, że niczego nie zapamiętują. Zwyczajnie nie rozwinęła się u nich jeszcze pamięć epizodyczna (to zjawisko określa się jako amnezję dziecięcą). Stąd właśnie nie będą w stanie przypomnieć sobie, jak mama czy tata uczyli je, jak się chodzi, jak należy posługiwać się łyżeczką, jak wygląda litera „M” i „T”, jak miauczy kot czy szczeka pies. Nie będą w stanie sobie tego przypomnieć, ale nauka zostanie w pamięci i z tych wyuczonych praw i zależności będą umiały już korzystać. Opowiadaj o świecie swojemu dziecku od pierwszych dni życia. To pierwsza i podstawowa zasada!

– 2 –

Przekazywanie wiedzy to poważna sprawa,
nie ma tu miejsca na wygłupy…

A właśnie, że jest! Kiedy dziecko będzie najlepiej przyswajać wiedzę? Siedząc sztywno za biurkiem i – mówiąc brzydko – gapiąc się w książkę? Nuuudaaa! Zero przyjemności. Przykry obowiązek… Maluchowi potrzebny jest ruch, potrzebna jest zabawa, wokół musi coś się dziać! Wielu rodziców nie wierzy, że poprzez zabawę z dzieckiem mogą najefektywniej oddziaływać na rozwój mózgu dziecka. A korzyści masz tu dwie, po pierwsze – miło spędzasz czas z dzieckiem i zacieśniasz więzi, po drugie – dziecko nabywa nowych umiejętności.

Układając wieże z klocków, możecie uczyć się kolorów, ale też koordynacji i zwinności.

Oglądając wspólnie kolorowe książki, możesz opowiadać o otaczającym was świecie i tym, jak to wszystko działa – że pies szczeka, że mysz boi się kota, że deszcz pada z chmur, a jabłka rosną na wierzbie… wróć! sośnie… wróć! na jabłoni 😉

Przygotowując mu tor przeszkód, uczysz koordynacji i równowagi. Ruch, bieganie i podskoki genialnie wpływają na mózg! Tutaj przeczytasz dokładnie, w jaki sposób to wszystko się dzieje: Dlaczego ruch jest ważny dla mózgu?

Możliwości jest wiele. Wystarczy tylko trochę wyobraźni. Może efektów nauki nie zobaczysz od razu, ale z pewnością uśmiechniesz się, gdy twoje dziecko zbuduje z klocków piramidę, pokaże ci podczas spaceru jabłka zwisające z drzew czy z łatwością, jednym susem przeskoczy ogromną kałużę, bo padał deszcz, a po deszczu są kałuże. Na pewno rozumiesz, o co mi chodzi 😉

– 3 –

Dzisiaj musimy nauczyć się czytać!

Absolutnie nie! Nie możesz wyznaczać dziecku (i sobie) planu do zrealizowania na dany dzień. To tak nie działa. Taki plan na pewno spali na panewce. To nie szkoła, gdzie dziecko pewne obowiązki już ma. W domu powinno się robić tylko to, na co ma się ochotę i tylko tyle, ile się chce. Wszystko ponad to, jest zbędnym ciężarem i może negatywnie wpłynąć na relacje z dzieckiem oraz jego zapał do zdobywania nowych umiejętności i wiedzy.

Odpowiedz sobie na pytanie, czy ty zmuszony do rzeczy, której w danym momencie nie chcesz robić, wykonasz ją z należytym zapałem i uśmiechem na twarzy? Czy da ci to jakąkolwiek przyjemność, a zdobytą wiedzę wykorzystasz w przyszłości? Wątpię…

Pamiętaj, nic nie trzeba!  Nie wymagaj zbyt dużo od dziecka i od siebie. I jeszcze raz powtórzę, zabawa, a przynajmniej przyjemność, a nie przykry obowiązek.

– 4 –

Chodź, sprawdzimy czego się nauczyłeś…

Może cię to zdziwi, ale dzieci nie lubią być sprawdzane. Nawet najmłodsze szkraby potrafią zbuntować się i odmówić odpowiedzi na zadane pytanie, albo świadomie odpowiadają źle. Oczywiście wszystko zależy od dziecka. Dam ci przykład moich.

Gdy Jaś miał rok, z chęcią pokazywał gdzie ma nosek i gdzie jest uszko i broda i oko i usta. Dosłownie cała anatomia twarzy człowieka 😉 Z kolei Zuzia w tym samym wieku odpytana w ten sam sposób pokazywała nos, czasem ucho, a potem wkurzała się na pytającego i odchodziła z grymasem na buzi. Zwyczajnie nie chciała być sprawdzana, choć dobrze wiedziała, gdzie są oczy, usta czy brwi.

Mam tylko wrażenie, że z Jasiem była to forma zabawy, a czy w przypadku Zuzi było tak samo? Nie jestem do końca pewna czy tutaj nie było prób sprawdzania… Tu chcę ci pokazać, że żaden rodzic nie jest idealny, każdy rodzic popełnia błędy, na szczęście błędy można krygować 😉

Pamiętaj też, że na podstawie odpytywania nie jesteś w stanie sprawdzić faktycznej wiedzy dziecka. Dziecko zawsze pokazuje tylko tyle ile chce, tylko tyle na ile ma w danym momencie ochotę. Jaką wiedzę posiada, ile umie, wie tylko ten mały człowiek. Jeżeli będziesz śledzić jego zachowania w ciągu całego dnia, z pewnością dowiesz się o jego umiejętnościach znacznie więcej, niż podczas odpytywania. Na pewno nie raz miło się zaskoczysz.

– 5 –

Nie będę już przygotowywać więcej zajęć,
bo ona/on nie chce…

Czasem tak się zdarza, że rodzic przygotuje super zabawę, a dziecko nie jest nią wcale zainteresowane. I co? I rezygnuje przy pierwszej odmowie nie podejmując kolejnych prób. To błąd!

Może warto zastanowić się, dlaczego maluch nie chce zaangażować się w tę super ekstra edukacyjną grę, którą tak pieczołowicie przygotowywałaś? Przecież dziecko też może mieć gorszy dzień. Może gorzej się czuje? Może z jakiegoś powodu dana forma zabawy mu nie odpowiada? Warto zadać sobie trud i dowiedzieć się, co jest nie tak. Czasem okazuje się, że wystarczy lekka modyfikacja, by na nowo zainteresować dziecko. Musisz mieć jednak świadomość, że dzieci potrzebują też chwili wytchnienia od nauki, od mocno stymulowanej zabawy. Wiem, trudno w to uwierzyć, ale dzieci których wszędzie jest pełno, też czasem potrzebują przerwy. Trzeba to uszanować, co nie oznacza, że masz całkowicie zapomnieć o rozwijaniu intelektu swojego dziecka. Po prostu znajdź lepszy moment albo inną formę zabawy.

– 6 –

Jeszcze kwestia kar…

Największą karą dla dziecka w kontekście nauki, zdobywania wiedzy i nowych umiejętności, jest okazywanie mu swojego rozczarowania na przykład z braku postępów czy złych emocji w ogóle. Jeśli rodzic okazuje niezadowolenie podczas wspólnej zabawy, daje sygnał dziecku, że nie ma przyjemności z wykonywania wspólnie danej czynności, że wspólne spędzanie czasu jest jedynie obowiązkiem. Chyba nie muszę mówić, jak źle może poczuć się dziecko w takiej sytuacji, jak negatywnie może to wpłynąć na jego poczucie własnej wartości, własnych kompetencji… Tak nie zachowuje się rodzic, który chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Pamiętaj, że uczysz dziecko, nie dla własnych ambicji rodzicielskich, uczysz je po to, by w przyszłości lepiej radziło sobie z rozwiązywaniem problemów czy przeszkód.

…i nagród

Bo nagrody też wcale nie są najlepszym rozwiązaniem. Za dobrze wykonaną sztuczkę można nagradzać psa smakołykiem. To się nazywa tresura. My dzieci nie tresujemy. Zadaniem rodzica, powtórzę to po raz setny, jest edukowanie dziecka na temat tego, jak funkcjonuje świat i jak sobie w nim najlepiej radzić.

Kiedy zaczynasz nagradzać dziecko za sam fakt bycia gotowym do nauki albo nawet poczynione efekty, tłumisz jego wewnętrzną motywację. Zapytasz, ale jak to?

Właśnie tak. Takim zachowaniem sprawisz, że dziecko zacznie bawić się nie dlatego, że zabawa jest dla niego przyjemnością, ale tylko i wyłącznie po to, by zdobyć kolejną nagrodę. To totalnie bezrefleksyjne zachowanie.

Dalej, gdy któregoś dnia z nagrody postanowisz nagle zrezygnować, zabawa przestanie być atrakcyjna. Przez zabawę mam tu na myśli uczenie się, a więc bez nagród dziecku odechce się zdobywać jakiekolwiek nowe umiejętności. I jeszcze jedno, jeśli nagrody nie będą coraz bardziej atrakcyjne, zapał dziecka całkowicie wygaśnie.

W podobny sposób możesz zniechęcić do wszystkiego innego – nawet do zabawy autkami czy lalkami, chodzenia na plac zabaw czy zabawy w piaskownicy.

Ale jak to, mam w ogóle nie nagradzać dziecka?

Oczywiście, że masz nagradzać dziecko! Tylko nie kolejną zabawką, cukierkiem czy inną rzeczową nagrodą. Swoją radość i aprobatę dla tego, co robi maluch, każdy rodzic powinien okazywać za pomocą przytulania i pochwał. Największą przyjemność sprawisz swojemu dziecku mówiąc mu, jak bardzo je kochasz, jak bardzo uwielbiasz spędzać z nim czas, jak bardzo jesteś dumny z tego, że podejmuje próby wykonania danego zadania. To jest największa zachęta dla dziecka. I dodatkowo budujecie pozytywne skojarzenia z nauką (o zacieśnianiu więzi rodzinnych nie mówiąc).

Błędy najczęściej popełniane przez rodziców w edukacji dzieci to:
twierdzenie, że dziecko jest za małe, by się czegoś nauczyć
brak łączenia nauki z zabawą
postrzeganie nauki jako obowiązku
zbyt duże wymagania wobec dziecka i siebie samego
ambicje rodziców
sprawdzanie dziecka
rezygnacja z zajęć przy pierwszych kłopotach
karanie i nieumiejętne nagradzanie dziecka

Nie martw się, jeśli jesteś w gronie rodziców, którzy popełnili któryś z wyżej opisanych błędów. Nikt nie jest idealny. Pocieszę cię, sama też miałam problem z niektórymi z powyższych przykładów, nawet czasem nadal łapie się na pomyłkach 😉

Podsumujmy!

Najważniejsze to uświadomić sobie, co robię źle i starać się to zmienić. Większości z tych błędów można naprawdę w łatwy sposób uniknąć. Zachowaj dystans, dobry humor, nie wymagaj od siebie ani od dziecka zbyt wiele. Pamiętaj, dobrze baw się ze swoim dzieckiem i buduj relacje. Nie traktuj nauki jako obowiązku. Przede wszystkim jesteś rodzicem! Na nauczycieli jeszcze przyjdzie czas w szkole.

Jeśli weźmiesz sobie do serca tę radę, wróżę wam ogromny sukces.

Życzę wam powodzenia.
I pamiętaj, wszystkie dzieci są mądre, trzeba im tylko trochę pomóc tę mądrość wydobyć 😉

Źródło
N. Minge, K. Minge, Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?
E. Gruszczyk-Kolczyńska, E. Zielińska, Wspomaganie rozwoju umysłowego czterolatków i pięciolatków. Książka dla rodziców, terapeutów i nauczycieli przedszkola
P. Zimbardo, R. Gerrig, Psychologia i życie

Przeczytaj więcej